Strona Główna

wtorek, 6 września 2011

Cudowne życie Staśka i innych aniołów


Książka "Cudowne życie Staśka i innych aniołów" urzekła mnie zarówno swoim tytułem, opisem, projektem okładki jak i samą treścią. Książki o aniołach lubię, w szczególności jeśli mówią o tych dobrych aniołach.

Książka autorstwa Teresy Anny Aleksandrowicz o nie niezwykła opowieść o emerytkach: Natalii, Wandzie i Marysi, które swoim zachowaniem, podejściem do świata i ludzi mogą zaskoczyć niejednego czytelnika. Jest to również opowieść o tytułowym Staszku, który w książce odgrywa nie byle jaką postać. Kim jest Staszek? Staszek jest znajomym naszych głównych bohaterek, to osoba z wielkim sercem, bardzo uczynna i życzliwa, a przy tym nie stroniąca od alkoholu, osoba dość uboga, ale radząca sobie w świecie, który go otacza. Staszek jest zawsze pełen optymizmu i jak na osobę, której w życiu za bardzo się nie ułożyło, jest to człowiek, który swoim charakterem potrafi sobie zjednywać ludzi. Staszek chodzi w podartym swetrze często sypia na klatce schodowej, jest drobnym pijaczkiem lecz z wielkim sercem.

Powieść zaczyna się tak naprawdę od momentu, w którym to jedna z naszych emerytek zostaje porwana i wywieziona za miasto. Natalia, bo to o niej mowa, niesamowitym zrządzeniem losu zostaje przewieziona do willi na obrzeżach miasta, w której to poznaje Michała - dostojnego starszego Pana. To spotkanie jest początkiem wielu niesamowitych wydarzeń, które autorka w swojej powieści opisuje w sposób niezwykle pogodny i humorystyczny. Dalsze zdarzenia, które w życiu naszych emerytek, Pana Staszka i nowo poznanego Pana Michała będą miały miejsce, pozwolą czytelnikowi oderwać się od codzienności i zapomnieć o otaczającym go świecie.

Czy przypadkowe znalezisko Staśka odmieni życie naszych bohaterów? Czy tajemnica, która przypadkiem wyjdzie na jaw wniesie w życie naszych bohaterów coś dobrego? Czy łącząca ich przyjaźń przetrwa wszystkie zawirowania losu?

Książka Teresy Aleksandrowicz to znakomita powieść, pełna ciepła, humoru i nadziei na lepsze jutro. To historia, która na długo w pamięci czytelnika pozostaje. Jej bohaterowie zostali bardzo dobrze zaprezentowani. Fabuła książki jest bardzo ciekawa i dobrze skonstruowana. Jestem pod jej wielkim wrażeniem. Książka posiada ponad 400 stron, jednak czyta się ją niezwykle płynnie i czas przy niej spędzony szybko upływa. Czcionka użyta w tekście jest odpowiedniego rozmiaru, co ułatwia nam zapewne czytanie powieści. Tekst nie jest strasznie "upchany" by jak największa jego ilość znalazła się na jak najmniejszej ilości stron. Dużym atutem powieści jest również bardzo miła w dotyku okładka książki. Dawno nie miałam w ręku okładki, która wywarła na mnie jakieś większe wrażenie. Ta wywarła. Jest bardzo delikatna i dobrze trzyma się ja w ręku.

Książkę polecam wszystkim tym, który w powieści cenią sobie dużą dawkę poczucia humoru, lubią książki dobrze skonstruowane, z ciekawą i zaskakującą fabuła. Jest to idealna pozycja dla kobiet w każdym wieku. Mam nadzieję, że Was również zachwyci jak mnie. Z przyjemnością kiedyś do niej powrócę lub do jej fragmentów.



Książkę otrzymałam od: 




Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Kategoria: Powieść. Literatura Polska
ISBN: 978-83-7648-734-2
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka
Liczba stron: 432
Fragment książki: dostępny na stronie wydawnictwa
Wywiad z autorką: dostępny na stronie wydawnictwa

środa, 31 sierpnia 2011

Wrocław - spotkanie autorskie


Spotkanie autorskie


Wszystkich kochających książki, miłośników literatury i książkoholików zapraszamy na spotkanie autorskie, które odbędzie się 3 września o godzinie 16:00 we Wrocławiu w Księgarni "Tajne Komplety" przy ulicy Przejście Garncarskie 2

Na spotkaniu autorskim będzie można osobiście poznać trzy wyśmienite autorki, które w zbiorze opowiadań "Książki Moja Miłość" napisały wspólnie opowiadanie pt: "W pogoni za mordercą".

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Katarzyna Pessel i Sylwia Szymkiewicz - Borowska, to autorki, których połączyła nie tylko pasja do pisania, ale również pasja do wspólnego spędzania czasu i kreowania wyśmienitych opowieści, których bohaterowie i bohaterki są nietuzinkowe i na długo zapadają czytelnikowi w pamieć.

Podczas spotkania gwarantujemy miłą i przyjazną atmosferę, niezapomniane chwile oraz możliwość zakupienia zbioru opowiadań "Książki Moja miłość" wraz z dedykacją autorek



sobota, 20 sierpnia 2011

Zuzanna Nie Istnieje?

Po przeczytaniu książki "Zuzanna nie istnieje", której autorka jest Marta Fox, potrzebowałam kilka dni na przemyślenia związane z treścią książki, by móc napisać dobrą recenzje.

Wiele Kobiet zna już zapewne dorobek literacki autorki. Wiele z nas wychowywało się na książkach Marty Fox i potrafi wymienić co najmniej jeden tytuł jej książki. Znane są większości zapewne takie tytuły jak: Magda.doc, Paulina.doc czy choćby serię książekPierwsza Miłość. Niewiele jednak wie, że autorka oprócz pisania powieści zajmuje się również tworzeniem poezji, felietonów oraz eseji.

Książka "Zuzanna nie istnieje" to nowość wydawnicza na rynku, która urzekła mnie początkowo ciekawą zapowiedzią o powieści przepełnionej erotyzmem, powieści o cierpieniu, niesamowitym szczęściu, samotności i miłości. Wiedziałam, że jeśli ta mieszanka emocji wystąpi w jednej książce może wyniknąć z tego coś wyjątkowego i bardzo ciekawego. I z takim właśnie nastawieniem sięgnęłam po tę pozycję.

"Zuzanna nie istnieje" to rzeczywiście bardzo erotyczna opowieść, której główną bohaterką jest tytułowa Zuzanna, choć wypadało by raczej powiedzieć iż głównych bohaterów jest tu aż czterech. Pierwszą - wspomnianą już bohaterką jest Zuzanna - młoda, bardzo piękna kobieta borykająca się z wszech owładniającą ją samotnością. Jest ona bowiem od dwóch lat wdową... Drugim - głównym bohaterem książki jest Tadeusz (były mąż Zuzanny) który zginał śmiercią tragiczną, niemniej jednak przez cała fabułę książki nasza bohaterka chwile z nim spędzone wspomina bardzo często. To poprzez te wspomnienia - Tadeusza poznajemy bardzo dobrze i możemy również nazwać go bohaterem książki. Trzecią osobą, która odgrywa główna rolę w książce jest Paweł - informatyk, który spotkanie z Zuzanną będzie zapewne bardzo dobrze pamiętał i to właśnie ona stanie się jego obsesją, z którą będzie sobie starał radzić na łamach powieści. Ostatnią główną bohaterką powieści jest Alicja - była narzeczona Pawła, która zginęła wraz z jego rodzicami w wypadku samochodowym. Paweł jednak o niej tak szybko zapomnieć nie może i osobę Alicji poznajemy poprzez pryzmat wspomnień Pawła, który co rusz wspomina te lepsze i gorsze chwile razem spędzone.

Poznaliśmy już nieco bohaterów książki, czas na jej fabułę. Tak naprawdę nie jest ona jakoś wyjątkowo skomplikowana. Nie odgrywa ona, moim zdaniem nawet ważnego elementu powieści. Zuzannę i Pawła łączy przede wszystkim samotność i smutek za utraconą miłością. Oboje zmagają się z przeszłością, która zaskoczyła ich w najmniej oczekiwanym momencie. Gdy Zuzanna wchodzi do jednego z Wrocławskich Pub'ów by napić się kieliszka martini, uwagę na nią zwracają wszyscy mężczyźni. Piękna i samotna kobieta przy barze jest dla nich ciekawym obiektem zainteresowań. Zuzanna spośród oczy, które zwróciły na nią uwagę wybiera, te należące do Pawła. Jak skończy się przypadkowo spędzona noc z nieznajomym? Kto kogo porzuci i zostanie samotnie w wynajętym apartamencie? Kto kogo będzie chciał odnaleźć i w jakim celu ? Czy Zuzanna naprawdę istnieje?

Fabuła książki jak wspomniałam nie jest jej najmocniejsza stroną, ale widać, że ten zabieg został bardzo dobrze przemyślane. Moim zdaniem autorka w książce chciała skupić uwagę czytelnika nie na wartkiej czy zaskakującej akcji, lecz bardziej na treści, która w książce jest pisana bardzo płynnym językiem. Słowa w książce dobrane zostały tak, by poruszyć wyobraźnię czytelnika i wzbudzić w nim emocje, które pamiętać będzie zapewne na dłużej. Erotyzm zapowiadany w opisie książki jak najbardziej miał miejsce w całej powieści i przybierał rożne postacie. Muszę przyznać, iż jestem pod ogromnym wrażeniem całokształtu powieści. Pisać o miłości nie jest łatwo.

Nie jest łatwo również opisywać sceny erotyczne ze smakiem i by pozostały czytelnikowi w pamięci na dłużej. Każdemu, kto uważa iż scenę erotyczną napisać jest łatwo zachęcam do opisania choćby jednej. Ja osobiście kiedyś próbowałam i wiem, że łatwo nie jest. Marta Fox w swojej najnowszej książce robi to wspaniale i z dużą klasą. To jedyna taka książka jaką miałam dotychczas okazję przeczytać, ale mam nadzieję, że nie ostatnia. Sądzę, iż jest to powieść bardzo dojrzała emocjonalnie.

Książkę "Zuzanna nie istnieje" polecić mogę Kobietom w każdym wieku oraz dojrzałym Mężczyznom. Chwile spędzone z nią będą na pewno nie zapomniane.


Cytaty z książki:



"Namiętność znajduje sobie miejsce między Bogiem a Szatanem.
Namiętność źle znosi rozczarowanie, miłość go w ogóle nie znosi."


"[…] cierpienia nie można zrozumieć ani pozbyć się go, ani zabić, tak samo jak nie można zabić miłości. Trzeba je wyodrębnić i zamienić w obraz albo w wyhaftowaną makatkę, albo w wiersz, albo w słodko-gorzką pracę. Nie warto czekać, aż minie. Trzeba iść dalej."


"[…] nie trzeba było palić mostów, zatrzaskiwać drzwi, wierzyć, że życie jest gdzie indziej. Przecież podróżuje się i ucieka zawsze z bagażem przeżyć. Nie ma ucieczki od samego siebie, kiedyś trzeba wrócić."




Książkę otrzymałam od:

                                              


Wydawnictwo: Literackie
Kategoria: Powieść
ISBN: 978-83-08-04736-1
Format: 123 x 197 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 245
Strona autora: www.martafox.pl



środa, 13 lipca 2011

Bar dobrych ludzi

Bar dobrych ludzi...


W czerwcu 2009 roku miała swoją premierę książka "Bar dobrych ludzi - wspomnienia", która została wydana przez Wydawnictwo Sonia Draga. Jest to autobiograficzna powieść J.R. Moehringera - dziennikarza „Los Angeles Times”, laureata nagrody Pulitzera. Książka ta stała się bardzo szybko bestsellerem. Kim jest zatem autor tej powieści? J.R. Moehringer urodził się w Nowym Jorku w Manhasset to absolwent Yale University. Rozpoczął swoją karierę jako asystent dziennikarstwa w The New York Times .

Książkę "Bar dobrych ludzi" rozpoczyna prolog którego pierwsze słowa bardzo dokładnie opisują powody dla których nasz główny bohater przebywa w tytułowym Barze. Nie były to jednak wyłącznie jego powody dla których tam przebywał. Pisząc początek w liczbie mnogiej, autor daje nam do zrozumienia, że takich jak on było w jego dzielnicy wielu i oni również - wspomniany bar odwiedzali.


"Chodziliśmy tam zawsze, gdy czegoś nam brakowało. Oczywiście chodziliśmy tam. gdy chcieliśmy się napić, gdy byliśmy głodni albo śmiertelnie zmęczeni. Chodziliśmy tam, żeby się cieszyć, kiedy byliśmy szczęśliwi, albo żeby się smucić, gdy byliśmy smutni. Chodziliśmy tam po ślubach i pogrzebach, żeby ukoić nerwy, lub przed uroczystościami, by szybko wypić coś dla kurażu. Chodziliśmy tam, gdy nie wiedzieliśmy, czego nam trzeba, z nadzieją, że ktoś nam podpowie.(...)"
Każdy z nas ma lub będzie miał, takie miejsce, gdzie będzie czuł się jak w domu, miejsce do którego powraca się zawsze z sentymentem, w którym ma się przyjaciół na dobre i złe. Takim miejscem dla autora był Bar na Long Island. Miejsce do którego przychodził jeszcze jako nastolatek. To miejsce w którym dzieje się większość akcji książki. Jest to miejsce wyjątkowe dla Moehringera. Bar ten był świadkiem rożnych historii z życia autora, nie zawsze łatwych do opowiedzenia czy zrozumienia. Tak więc w jakim celu autor napisał tę książkę? Myślę że przede wszystkim powieść ta jest niejako napisanym hymnem dla miejsca, które otoczone niemal religijnym kultem stało się dla wielu symbolem. "Dickens" - bo taką nazwę nosił ów bar, to miejsce niezwykłe. Czytając książkę miałam wrażenie, że siedzę w nim razem z głównym bohaterem i z nim przezywam wszystkie smutki i radości porażki i chwile chwały, wzloty i upadki.

Książka została napisana językiem zrozumiałym dla wielu. Czasem opisy wydawały się zbyt długie, ale wiem, że autor chciał jak najdokładniej opisać miejsce i sytuacje, które w barze i w życiu autora miały miejsce. Bo w końcu jak możemy przeczytać na tej pięknej turkusowej okładce, że napisana opowieść jest wspomnieniem.

Sądzę, iż jest to idealna książka dla wszystkich sympatyków autora jak i mieszkańców Manhasset. Czego zatem może nauczyć Nas? Myślę, że wielu ważnych wartości w życiu, które podczas czytania będą same nam się na łamach książki odkrywać. Książka uczy zarówno pokory wobec siebie i świata oraz daje nam wiele do myślenia. Nie wszystko parzcież w życiu jest czarne albo białe, ale życie również nie zawsze jest wyłącznie kolorowe.

Z książki możemy dowiedzieć się naprawdę wielu fascynujących opowieści zarówno o życiu autora jak i życiu jego najbliższych. Moehringer wychowywany był jedynie przez matkę i ekscentrycznego dziadka, w barze poszukiwał życiowych mentorów, osób, które mogły by mu zaspokoić brak ojca w życiu, jak również poszukiwał używek, sexu, miłości i tego wszystkiego co mężczyzna powinien spróbować.

Jak zakończy się historia opisana w książce? Czym okaże się dla autora jej pisanie? Jak wiele błędów w życiu człowiek jest w stanie popełnić? I czy ludzie potrafią się zmienić? co tan naprawdę wpływa na nasze decyzje i czy kiedyś będziemy mogli wybierać wyłącznie właściwe drogi? Czy zamierzone cele w życiu da się zawsze osiągnąć? Czy w książce będzie miejsce na miłość? Tego wszystkiego można się dowiedzieć czytając tę 550-cio stronicowa książkę o.. życiu.
Serdecznie polecam! Nie jest to książka łatwa i lekka, ale warta przeczytania i zastanowienia się nad jej treścią głębiej.


                                                            Książkę otrzymałam od:





środa, 29 czerwca 2011

Każdej niedzieli Peter Pezzelli

Autorem powieści "Każdej niedzieli" jest Peter Pezzelli, który urodził się w Rhode Island, w Stanach Zjednoczonych w rodzinie o włoskich korzeniach. Początkowo pisywał artykuły do lokalnej gazety. Do napisania pierwszej powieści zainspirowało go wspomnienie włoskiej miejscowości Abruzzo, gdzie znajdowała się posiadłość jego babci. Książki Pezzelliego bardzo szybko stały się bestsellerami.

Najnowsza powieść autora, również zapowiada się, że będzie bardzo dobrze sprzedającą się książką i chętnie czytaną, głównie przez kobiety. Akcja powieści "Każdej niedzieli" rozpoczyna się narracją głównego bohatera Nicka. Opisuje nam on to co wokół niego się dzieje, obraz jest widziany jego oczami. Znajduje się on właśnie w szpitalu, jest bardzo chory - umierający. Nick Catini ma wspaniałą żonę, trzy córki i syna. Wszyscy towarzyszą mu w jego ostatniej drodze. Drodze do nieba...

Nick Catani mieszka wraz z rodzina w małym miasteczku Providence w którym prowadzi od wielu lat sklep. Niestety  zdrowie odmówiło mu posłuszeństwa. Umiera. Przed śmiercią jednak wyznaje swojemu synowi Johnny'emu pewna tajemnicę i prosi o wykonanie jego ostatniej woli. Śmierć seniora rodu jest dla wszystkich ciosem. Czy  córki Nicka poradzą sobie bez ojca? Czy Johnny pogodzi się z wyjawioną przez ojca na łożu śmierci tajemnicą? Czy wykona on ostatnią wolę ojca? Jak potoczą się dalsze losy rodziny? Czy uda się im przetrwać nadchodzące niespodzianki od losu i nadal być jedną, całą i kochającą się rodziną?

W książce urzekł mnie bardzo pomysł iż narratorem do samego końca jest Nick. Mimo, że umarł, z daleka opisuje nam wszystko co jego rodzinę spotyka. Jest z nimi przez cały czas, choć oni go nie widzą i nie czują. Czasem pośmiertnie płata komuś drobne figle, ale jest to raczej forma ukarania złych ludzi lub doprowadzenia do porządku tych dobrych, ale czasem błądzących.

Język jakim autor w powieści się posługiwał jest bardzo ciepły i pogodny. Książkę czyta się bardzo szybko i z przyjemnością odkrywa się kolejne jej kartki. Fabuła powieści jest intrygująca i pełna różnych emocji, co sprawia iż powieść ta jest naprawdę fantastyczna. Mogę ją polecić na pewno wszystkim kobietą lubującym się w opowieściach zabawnych i pełnych pozytywnych emocji, jak również tym którzy szukają powieści o przyjaźni, miłości, wiary w lepsze jutro i  rodzinnych sagach.

Po kolejne książki Petera Pezzelli sięgnę na pewno, bo jest to idealna pozycja na popołudniowe chwile przy filiżance dobrej herbaty lub na wieczorny relaks przy kieliszku dobrego czerwonego wina.

Książkę otrzymałam od:



Wydawnictwo: Literackie
Kategoria: Powieść
ISBN: 
978-83-08-04660-9
Format: 
123 x 197 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 373
Ulubione cytaty: 
"Bóg jest jak jeden z tych ulicznych artystów, którzy usiłują żonglować mnóstwem talerzy nad głową
"Spójrzmy prawdzie w oczy, z fala na morzu nie ma co walczyć, nie ma sensu nawet próbować. Lepiej starać się płynąc na jej grzbiecie najdłużej  jak się da, i mieć nadzieję, że uda się przetrwać w jednym kawałku, kiedy w końcu fala rozbije się o brzeg"

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Królowa Pszczół - Katarzyna Krenz

 Katarzyna Krenz - jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, na swoim koncie ma już kilka powieści. Pisze eseje i felietony, ale jest również tłumaczką, poetka i malarką.

Po książkę sięgnęłam z ciekawości, zaintrygował mnie opis fabuły, który wydawał mi się niebanalny i rożny od tych, które czytywałam ostatnio. Bohaterami książki jest grupa przyjaciół, co za tym idzie nie ma tak na prawdę w tej opowieści jednego głównego bohatera. Każda z wymienionych postaci w książce ma swoje "5 min" na opowiedzenie własnej historii. Przyjaciół łączy ze sobą wiele, ale również wiele dzieli. Mimo, że są sobie bliscy, często bywają rożni pod względem nie tylko wyglądu czy wieku, ale również życiowych doświadczeń, charakteru oraz miejsca na drodze życia, w którym każde z nich się obecnie znajduje. Tak więc poznajemy np. Lenę, jedna z głównych bohaterek, która pragnie zapomnieć o Julianie, chłopaku z którym się rozstała. Poznajemy w książce również Profesora Franciszka Górczyńskiego - samotnika mieszkającego na odludziu, który pragnie dotrzymać obietnicy, którą złożył matce. Poznajemy również Maye i Łukasza dwoje młodych ludzi, których drogi nieco się rozeszły, Staszka i Ritę, których drogi życiowe też nie zawsze były różami usłane, oraz Panią Helenę, Stefana Kisslinga, Alicje Ganz z mężem, Roksanę i Salomona, ale i tak to jeszcze nie wszyscy bohaterowie książki.

"Królowa pszczół" to jednak nie tylko mnogość i różnorodność bohaterów, ale przede wszystkim ciekawa fabuła. Grupa przyjaciół staje się członkami amatorskiego zespołu. Propozycja wspólnego tournée po Europie dla jednych jest nadzieją na lepsza przyszłość, u innych wywołuje obawy a dla innych jest ucieczką od problemów czy od podejmowania trudnych decyzji.

Wspólny wyjazd przyjaciół oraz odwiedzenie wielu wspaniałych miejsc w Europie sprawi, że nasi bohaterowie będą mogli odbyć niezwykłą podroż w głąb siebie. Tournée okaże się niezwykłym przeżyciem i pomoże naszym bohaterom w podjęciu ważnych życiowych decyzji. Jedni będą starać się odnaleźć odpowiedzi na pytania prozaicznie proste: "gdzie jest mój dom?", "kim jestem"" i "dokąd zmierzam?", inni uświadomią sobie jak wiele w życiu stracili i bądą szukać odpowiedzi na pytania: "czy jeszcze to odzyskają?", "czy czas i miejsce w życiu w którym się znajdują jest właściwe?", "czy podjęte w życiu decyzje byly odpowiednie?"

Podczas tej podroży moga nawiązać się również nowe znajomości, przyjaźnie i... miłości. Bohaterowie zamiast uciekać zaczną dążyć do czegoś...czegoś co kiedyś utracili, czegoś o czym zapomnieli.

Czasem każdy z nas chciałby uciec na bezludną wyspę, mieć czas dla siebie i móc zastanowić się nad sobą i swoim życiem. Czasem uważamy, że najlepiej jest uciec, na chwile - nie na zawsze. Uciec od rzeczywistości, od problemów, które każdy ma i móc znaleźć jakąś oazę dla siebie w której odnajdziemy właściwa drogę. Oazę, która da nam możliwość zatrzymania się w życiu na chwilę i zadania sobie pytań: "po co, dlaczego, i jak?"

Na taki wyjazd porywają się nasi bohaterowie, czy wszyscy odnajdą to, co po drodze w życiu zagubili?  Czy jest możliwe uciec od problemów i zacząć żyć od nowa? Jakie niesamowite przygody spotkają naszych bohaterów podczas podroży? I wreszcie, czy wszyscy cali i zdrowi wrócą z tej podroży i jaką wielką przejdą odmianę? Tego zapewne dowiedzieć możemy się z książki "Królowa Pszczół"

Teraz słów kilka o konstrukcji książki: została ona podzielona na kilka części. Każdą z nich zaczyna cytat z książki "Życie pszczół" Maurice Maeterlinck. W jakim celu? Przekonacie się sami. Powieść jest dość obszerna ma trochę ponad 330 stron. Szczerze mówiąc nie przebrnęłam przez nią szybko i gładko, bo to nie ten rodzaj literatury. Książkę tę trzeba czytać na spokojnie, niewielkimi fragmentami. Mnogość postaci i wydarzeń szczerze mówiąc czasem mnie przytłaczała. Książka jest napisana niby prostym językiem i zrozumiałym, ale bardzo barwnym i opisowym. Autorka nie szczędziła nam opisów miejsc, sytuacji i bohaterów. Pierwsze strony książki (do str. 23) były dla mnie początkowo zupełnie nie zrozumiale, były niby podzielone na 7 krótkich rozdziałów, ale opisywały jakieś miejsca, ludzi i sytuacje, które szczerze mówiąc nic nie wnosiły, nic je nie łączyło ze sobą. Były jak urywki filmów, pewne momenty, które po obejrzeniu całego filmu - mają sens i możemy je ze sobą połączyć, natomiast obejrzane tych migawek przed filmem sprawia, że są one zrozumiałe. Tak więc warto pierwsze 23 strony książki sobie początkowo odpóścić i wrócić do niech po zakończeniu książki. wtedy wszystko będzie jasne - to moja propozycja.

Podsumowując. Książka jest ciekawa i dobrze zbudowana. Posiada interesującą fabułę oraz w miarę wartką akcje. Jednak osobiście uważam, że pewna ilość opisów mogła by z niej zniknąć, nie tyle, że nie były one ładne, co ich mnogość przytłaczała. Ciężko mi tez było utożsamić się z jednym z głównych bohaterów, nie mam również tego jednego ulubionego, bo ich mnogość sprawiała, że trudno mi było z jednym z nich się utożsamić  Jednak większość bohaterów jest barwna i ciekawa co sprawia, iż z przyjemnością ich oraz ich losy poznajemy.

Książkę otrzymałam od:




Wydawnictwo: Literackie
Kategoria: Powieść
ISBN: 
978-83-08-04700-2
Format: 
123 x 197 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 336
Wywiad z autorką: Wywiad z Katarzyną Krenz
Ulubione cytaty: 
"Wszystko jakoś się nazywa, mimo że światu nazwy nie są potrzebne, tylko nam ludziom. Chcemy wiedzieć, gdzie jesteśmy i co czujemy."
"- Dom? Swoje miejsce na ziemi nosisz ze sobą, o nim opowiadasz na scenie, niezależnie od adresu na dowodzie osobistym."

środa, 15 czerwca 2011

Z Miśkiem w Norwegii

Autorką książki "Z Miśkiem w Norwegii" jest Aldona Urbankiewicz, absolwentka Akademii Rolniczej we Wrocławiu. Autorka wraz ze swoim mężem Marcinem zakochani są w podróżach. Pierwszy raz Norwegię odwiedzają w 2007 r. Są nią zauroczeni. Nie zdają sobie wtedy sprawy, że tak szybko uda im się znowu powrócić do togo kraju i że będę mogli dzielić miłość do niej z kimś jeszcze. 


Dwa lata później przychodzi na świat ich cudowny synek Mikołaj. Dla większości rodziców narodziny dziecka to całkowite zmiany w życiu, często to właśnie narodziny dziecka sprawiają, że zapominamy o naszych pasjach i miłościach i cala swoją uwagę skupiamy na wychowywaniu potomstwa. Większość rodziców uważa, że po narodzinach nie ma czasu na szaleństwo w życiu i należy zacząć być odpowiedzialnym za rodzinę, a najlepiej za cały świat, który nas otacza.

Pani Aldona wraz ze swoim mężem oraz synkiem wtedy już 14-miesięcznym postanawia odwiedzić Norwegię, kraj z którym łączą ją wspaniałe chwile, wspomnienia oraz radości. Pomimo krytycznych uwag ze strony innych, przerażających wizji podróżowania z małym dzieckiem i kręcenia głowami innych, bliskich im osób postanawiają wyruszyć w tę niezwykłą podróż i napisać o tym książkę.

Książka ta jest niezwykła, łączy w sobie zarówno przewodnik po Norwegii z opisem cudownych wartych odwiedzenia miejsc jak również, poradnik jak w takiej podróży poradzić sobie z małym dzieckiem, które potrafi być zarówno kapryśne, płaczliwe jak również bardzo ciekawe świata i nadzwyczaj energiczne. Książka "Z Miśkiem w Norwegii" jest napisana z dużą dawką humoru, czyta się ją niezwykle dobrze. Zawiera wiele potrzebnych informacji zarówno dla rodziców, którzy też chcieli by wraz ze swoją pociechą wyruszyć w taką podróż jak również informacji potrzebnych przeciętnemu turyście. Nie jest to jednak taki typowy przewodnik po Norwegii, to coś więcej. 

Po przeczytaniu opowieści zawartych w książce, opisów niezwykłych miejsc i przygód jakie rodzina miała okazje przeżyć jestem bardzo pozytywnie nastawiona zarówno do odwiedzenia tego pięknego kraju jak również do zwiedzania go z małym dzieckiem. Myślę, że część obaw jakie rodzice małych dzieci mają przed jakim kimkolwiek wyjazdem - ta książka rozwieje i pokaże, że podróżowanie z maleństwem nie musi być wcale męczące, trudne i nie musi opierać się wyłącznie na zmienianiu pieluch, karmieniu czy usypianiu dziecka . Małe dzieci są ciekawe świata, niektórzy mogą uważać, że 14-miesięczny Mikołaj nic z podróży pamiętać nie będzie. Owszem może obrazów nie zapamięta, ani opowiedzianych historii, jednak czas jaki spędził z rodzicami, emocje rodziców jakie i jemu się udzielały, pozytywnie wpłyną na jego rozwój. Jestem przekonana po tej lekturze, że z dziećmi podróżować warto!

Książka posiada również wiele kolorowych fotografii na których znaleźć możemy zarówno wspaniałe krajobrazy Norwegii, jak również zobaczyć wiele wspaniałych miejsc i zabytków jakie Pani Aldona wraz z Marcinem i małym Mikołajem odwiedzili. W księgarniach dostępna jest również książka "Z Miśkiem w Portugalii" którą mam nadzieje niedługo będzie mi również dane przeczytać.

Książkę tę polecam wszystkim przyszłym i obecnym rodzicom, którzy marzą o podróżowaniu a wydaje im się, że na przeszkodzie do szczęścia stoi im dziecko. Na końcu książki zostały napisane słowa które najbardziej dobitnie oddają jej sens:
"Na drodze do realizacji marzeń największą przeszkodą jesteśmy my sami"

Zbliża się okres wakacyjny, więc nie dajmy się zwariować i wybierzmy się w podróż wraz ze swoimi pociechami

Książkę otrzymałam od:

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Kategoria: Biografie, wspomnienia
ISBN: 978-83-7648-651-2
Format: 125 mm x 160 mm
Oprawa: miękka
Liczba stron: 268