poniedziałek, 25 czerwca 2012

Powrót pożądania. Jak na nowo odkryć w sobie namiętność - Gina Ogden

Książkę "Powrót pożądania.Jak na nowo odkryć w sobie namiętność" do recenzji wybrałam sobie sama. Zafascynował mnie przede wszystkim jej opis na tylnej okładce: "Książka dla kobiet, które chcą wreszcie zrozumieć siebie i skontaktować się z potężną życiową siłą, jaką jest pożądanie" - pomyślałam: To coś dla mnie. 
Dodatkowym atutem książki była autorka, która jak z opisu wynika zna się na rzeczy: Wykorzystując ponad trzydziestoletnie doświadczenia w pracy terapeutycznej, Gina Ogden pokazuje, w jaki sposób: 
• stworzyć szczerą komunikację z partnerem,
• przekroczyć wstyd, poczucie winy i nakazy typu: grzeczne dziewczynki tego nie robią,
• uzdrowić seksualne zranienia związane z nadużyciem, uzależnieniami, romansami i niską samooceną,
• cieszyć się seksem przez całe życie od pierwszej miłości, przez macierzyństwo, aż po złote lata.
• otworzyć się na cztery rodzaje energii, które rozbudzają pożądanie.

Książka została podzielona na trzy części: 
- Różne oblicze pożądania,
- Dlaczego Kobiety odmawiają - i jak znów nauczyć się mówić "Tak"
- Poszerzanie przekonań na temat pożądania

Te trzy części zostały poprzedzone "wstępem" oraz każdy z nich posiada po kilka rozdziałów. Książka zakończona jest proponowanymi lekturami i filmami na temat pożądania. We wstępie możemy przeczytać m.in:
"Podstawą tej książki jest wiedza, jaką nabyłam w ciągu trzech dziesięcioleci pracy terapeutycznej, edukacyjnej i naukowej; ale także 3810 odpowiedzi na przeprowadzoną całym kraju ankietę na temat seksualności i duchowości, w której zawarłam szeroki wachlarz pytań pomijanych w innych ankietach." - str. 7
Pierwsza cześć książki mówi nam o rożnych obliczach pożądania, o czterech rodzajach energii wyzwalającej pożądanie, o moralności i o stereotypach na temat tego, co za niemoralne powinno się uważać. To właśnie stereotypy bardzo często przeszkadzają nam otworzyć się na świat i własne potrzeby - również seksualne. Ta część książki zwraca szczególna uwagę na: stereotyp romantycznej miłości, grzecznej dziewczynki czy stereotyp duchowych aspektów pożądania. Autorka chce skierować nasza uwagę na wybory partnerów, partnerski model relacji seksualnej, potrzebę dominacji, jak również umiejętności pielęgnowania pożądania w związku. Autorka nie boi się również poruszać temat samozadowalania, używania wibratora czy oglądania filmów pornograficznych. Wszystkie te tematy poruszane są w stosowny i odpowiedni sposób. Gina Ogden próbuje nam przybliżyć i odpowiedzieć na pytania, na które nie jedna z nas odpowiedzi kiedyś szukała lub szuka. W rozdziale oprócz tematów ważnych, przetoczone są co jakiś czas informacje, które nie jedengo czytelnika mogą wprawić w osłupienie:
"A wiecie, że w Teksasie istnieje przepis prawny, który mówi, że za posiadanie więcej niż sześciu wibratorow grozi kara więzienia? - str. 84
W drugiej części książki dowiedzieć możemy się m.in: co zabija pożądanie, czy problem z brakiem sexu i pożądania tkwi w mężczyznach oraz czego tak naprawdę mężczyźni pragną. W tym rozdziale poruszany jest również bardzo ważny temat związany z ciążą i dzieckiem, oraz jego wychowaniem. Autorka napisała w nim o tym jaki wpływ ma na nasze pożądanie, sprawność seksualną i namiętność pojawienie się nowego członka w rodzinie. Książka przekracza nie jedną granice i sięga tam gdzie wielu autorów by się nie odważyło. Gina Ogden prowadzi nas również przez intymne sfery życia, o których głośno mówić zazwyczaj nie chcemy, są to zagadnienia związane ze zdradą małżeńską i romansem. Poruszony zostaje również temat orientacji seksualnej, małżeństwa osób tej samej płci, wpływu biseksualności na pożądanie, czy choćby naszego lęku przed seksualnością i tłumienia pożądania w sobie.

Ostatnia cześć książki, łączy seksualność z duchowością, próbuje odpowiedzieć nam na pytanie czego pragną kobiety, przekonuje nas iż warto za marzeniami podążać i porusza temat dojrzewania pożądania wraz z wiekiem.

Książka "Powrót pożądania" jest lekturą bardzo ciekawą, dobrze napisaną, poruszającą wiele ważnych i trudnych tematów, ale przede wszystkim wiarygodną i napisaną przez osobą, która jak można wyczuć na temacie pożądania i seksualności zna się bardzo dobrze i ma w nim duże doświadczenie. Konstrukcja poradnika jest ciekawa i bardzo dobrze się go czyta. "Powrót pożądania" jest napisany bardzo czytelnie językiem prostym i zrozumiałym bez wielu fachowych pojęć czy zagadnień. 

Książkę polecam przede wszystkim Kobietą, które swą seksualność jeszcze w sobie nie odnalazły. Poradnik przeznaczony jest dla Kobiet w różnym wieku nie tylko dla tych młodych. Każda z nas odnajdzie w nim coś dla siebie, a na powrót pożądania nigdy za późno nie jest. Do książki jeszcze nie jeden raz powrócę i znajdzie ona wyjątkowe miejsce w mojej biblioteczce. Bardzo gorąco zachęcam do sięgnięcia po lekturę. Książka może być także idealnym prezentem zarówno dla dorastających dziewczyn jak również dla młodych małżeństw. Sądzę, że każda obdarowana tą książką osoba będzie z niej bardzo zadowolona :-)

Inne książki z tej serii to m.in:

Tajniki orgazmu. Niezbędnik poszukujących głębszej rozkoszy - Ken Purvis
Seks od nowa. Odbuduj swoje życie miłosne - Ian Kerner
Seks tantryczny dla kobiet. Poradnik dla hetero, bi, lesbijek i solistek - Schulte Christa
Jej orgazm najpierwIan Kerner
Jego Orgazm później - Ian Kerner



Książkę otrzymałam od:

wtorek, 19 czerwca 2012

Michał Batory - Moja Miłość

Dzisiejszy post będzie nieco intymny, gdyż dotyczyć będzie osoby, którą bardzo ubóstwiam :-) i to w tym poście po raz pierwszy podzielę się z Wami moją osobistą kolekcją, którą do tej pory widziało niewielu... Do podzielenia się z Wami moimi emocjami wpływ miało wiele czynników... ale po kolei...

Po pierwsze: W dniu 1 czerwca 2012 roku miało bardzo ważne wydarzenie kulturalne czyli otwarcie wystawy z plakatami Michała BatoregoGalerii Plenerowej przy Alejach Ujazdowskich i Stara Pomarańczarnia Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. Wystawa jest do obejrzenia do 1 lipca 2012 roku. Ja osobiście z różnych przyczyn nie mogłam na wystawie być, i bardzo tego żałuję, gdyż Michał Batory to mój ulubiony plakacista, którego bardzo sobie cenię. Wielu z Was może początkowo nie kojarzy tego nazwiska, ale jak napiszę, że jest on autorem prawie wszystkich okładek książkowych wydawanych przez Wydawnictwo Drzewo Babel - to wielu może skojarzy niejedną okładkę... 



Wracając jednak do wystawy... mimo iż ciałem być nie mogłam na niej to duchowo byłam tam na pewno i mimo iż nie udało mi się na otwarcie dotrzeć, to dzięki życzliwym ludziom udało mi się zdobyć coś bardzo wartościowego o czym napisze wam nieco później, coś co na pewno w moim pokoju znajdzie swoje wyjątkowe miejsce.


Po Drugie: Twórczość Michała Batorego śledzę już od kilku lat i jestem pod ogromnym wrażeniem talentu artysty. Jakiś rok temu udało mi się zdobyć książkę, którą wydawnictwo Drzewo Babel wydało i która jest nie tylko biografią autora, ale przede wszystkim ukazuje wiele wspaniałych plakatów, które Michał Batory stworzył, i które naprawdę zasługują na uwagę. Patrząc na plakaty zawarte w książce moja uwagę zwróciły dwie rzeczy: po pierwsze - jak często w swoich pracach autor plakatów wykorzystuje ludzkie ciało. Myślę, że to ono jest jedną z głównych inspiracji przy tworzeniu plakatów. Po drugie moją uwagę zwróciła ilość i różnorodność ludzkich twarzy, które na plakatach są wykorzystywane (policzyłam ponad 27). Oprócz ludzkich twarzy, kolejnym ulubionym elementem ciała człowieka, który bardzo często w swoich pracach autor wykorzystuje są: nogi/stopy (ponad 17) i ręce/palce (ponad 20). Książka "Michał Batory. Grafika emocjonalna" jest dla mnie wyjątkowa i ma charakter sentymentalny, brakuje mi w niej wprawdzie autografu autora, ale myślę, że jest to do nadrobienia ;-)


Po trzecie: Do wpisu skłoniła mnie również przesyłka niespodzianka, którą od Dobrego Duszka otrzymałam. Była w niej m.in mała książeczka z kartkami pocztowymi, na których plakaty autora są pokazane. Książeczka ta dotarła do mnie wraz z dedykacją autora i jestem z tego powodu baaaardzo szczęśliwa! I to ona właśnie znajdzie w moim pokoju wyjątkowe miejsce i będzie mi co dzień przypominać o wspaniałym plakaciście, którego uwielbiam! Zdjęcie książeczki wraz z autografem (poniżej)




Ostatnią, ale nie mniej ważną rzeczą, którą chciałam się z Wami podzielić to moja prywatna, bardzo osobista i wyjątkowa wystawa plakatów Michała Batorego, które udało mim się kiedyś zdobyć. Jeden jest bardzo wyjątkowy gdyż jest również z autografem autora (zdjęcie nr. 1). Tak naprawdę moją małą wystawę plakatów raczej przed światem chowałam, ale chyba nadszedł czas by się nią z Wami podzielić. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zdobyć jeszcze kilka plakatów i będę mogła sobie na nie co dzień patrzeć. 




W dniu 25 maja) zostały wprowadzone do obiegu dwa znaczki pocztowe o wartości 1,95 zł i 3 zł, emisji "Twórczość Michała Batorego". Znaczki wydrukowano techniką offsetową, na papierze fluorescencyjnym, w następujących formatach: - wartości 1,95 zł - 31,25 x 43,00 mm, - wartości 3,00 zł - 43,00 x 31,25 mm, w nakładzie po 320.000 sztuk każdego! Wydano także dwie koperty według jego projektów. Jak na razie udało mi się zdobyć jedną kopertę i po dwa znaczki. Jestem z tego powodu bardzo dumna!!!




Kocham Pana Michała Batorego!



piątek, 15 czerwca 2012

"Wszystko czego potrzeba, by zrozumieć mojego dziadka, zawiera się w dwóch opowieściach: w historii żony tygrysa i w historii nieśmiertelnika"

Gdy w moje ręce trafiła książka "Żona tygrysa", której autorką jest Téa Obreht - najmłodsza laureatka w historii Orange Prize, postanowiłam od razu ją przeczytać, nie czekając na odpowiedni moment czy dobry dzień. Książka od pierwszego kontaktu urzeka swoja okładką, która jak w przypadku większości książek wydanych przez Wydawnictwo Drzewo Babel jest niepowtarzalna i bardzo ładna. Autorem zdjęcia na okładce jest Michał Batory, który wykonuje większość okładek  do książek tego wydawnictwa.

Rozpoczynając recenzję wypadało by w kilku słowach napisać o czym książka jest, by dać potencjalnemu, przyszłemu czytelnikowi jakiś obraz tego czego w książce spodziewać się może. Jednak pierwszy raz odkąd czytam książki i o nich piszę ciężko mi po zakończeniu powieści tak naprawdę napisać o czym ona jest... Książka porusza wiele wątków i tak naprawdę ciężko doszukać się w niej jednej głównej historii. Powieść w moim odczuciu jest zlepką kilkunastu równie ważnych opowieści, które tworzą całość książki. Można by uznać, że tak naprawdę w książce najważniejsze są dwie opowieści: o tytułowej "Żonie tygrysa" oraz o "nieśmiertelniku", które zostają opowiedziane głównej bohaterce i zarazem narratorce książki Natalii. Sama bohaterka uważa iż:
"Wszystko czego potrzeba, by zrozumieć mojego dziadka, zawiera się w dwóch opowieściach: w historii żony tygrysa i w historii nieśmiertelnika. Niczym tajemne rzeki przewijają się one przez wszystkie historie z jego życia: o tym, jak był w armii i jak zakochał się w mojej babci, jak pracował jako chirurg i jak był tyranem na Uniwersytecie. Z pierwszej historii, którą poznałam po jego śmierci, dowiedziałam się , jak dziadek stał się mężczyzną; z drugiej , którą sam mi opowiedział - jak na powrót stał się dzieckiem"
Książka jest bardzo tajemnicza, ukazuje trudną sytuacje podczas wojny domowej, walkę o przetrwanie, bunt młodych wobec świata, ale również niesamowitą wiarę w ludzi, chęć niesienia im pomocy, rozpaczliwą walkę i nadzieję, która zawsze umiera ostatnia. Ta opowieść to podróż. Podróż do miejsc, w których ludzkie życie ma wielką wartość, do miejsc, w których bohaterka odkrywać będzie mroczne tajemnice, jak również podróż do wnętrza siebie, którą każdy z nas odczuje po zamknięciu książki wraz z przeczytaniem ostatniej strony. Historię, którą starała nam się autorka opowiedzieć jest historią naprawdę wielo - wątkową, przeplataną wieloma wspomnieniami. Można by początkowo pomyśleć, iż książka napisana jest chaotycznie, jednak po dłuższej analizie możemy dostrzec, iż zabiegi które autorka w swojej książce użyła są celowe. Téa Obreht nie planowała napisania powieści, która miała by początek środek i zakończenie, bo wtedy powieść ta nie różniła by się od wielu innych, które na rynku wydawniczym są już dostępne. Sądzę, że właśnie dlatego, na łamach książki wiedzie czytelnika w różne miejsca, opowiadając wiele różnych historii, czasem do miejsc powracając by na nowo móc je odkryć.

Książka napisana jest w sposób dojrzały i dlatego uważam, że przeznaczona jest dla czytelnika dojrzałego, który będzie potrafił jej fenomen docenić i który przede wszystkim będzie chciał go odkryć. Nie mogę powiedzieć, że książka ta jest łatwa, lekka i przyjemna, przeznaczona dla każdego. Jest to bowiem powieść, którą zrozumieć mogą nielicznie i powieść, do której warto nie raz powrócić. "Żona tygrysa" nie jest książką, którą po przeczytaniu odłożymy na półkę i o niej zapomnimy. By lepiej ją zrozumieć i odkryć należy przeczytać ją nie jeden raz i poświęcić jej znacznie więcej uwagi. 

Uważam swoją podróż po kartach książki za udaną, pełną emocji i bardzo fascynującą. Jestem pod ogromnym wrażeniem talentu młodej pisarki i życzę jej z całego serca by jej twórczość została doceniona przez jak największą ilość czytelników.

Książkę otrzymałam od:


poniedziałek, 4 czerwca 2012

Natura czy biologia? Jedno i drugie - czyli rzecz o wychowaniu dzieci

Kochani,

Już niedługo na moim blogu pojawi się recenzja do książki "Jak wychować szczęśliwe dziecko" a tym czasem prezentuję Wam wywiad z dr Aleksandrą Piotrowską, psychologiem dziecięcym. Wywiad został przesłany przez Wydawnictwo Literackie

Natura czy biologia? Jedno i drugie - czyli rzecz o wychowaniu dzieci 

Rozmowa z dr Aleksandrą Piotrowską, psychologiem dziecięcym o wychowaniu dzieci, mitach utrwalonych wśród rodziców i silnych stronach książki Johna Mediny "Jak wychować szczęśliwe dziecko", które są efektem połączenia wiedzy naukowca z doświadczeniem podwójnego rodzica.

Czy w książce Johna Mediny znajdziemy odpowiedź na pytanie: jak wychować szczęśliwe dziecko?

dr Aleksandra Piotrowska: - Takiej recepty nigdzie nie znajdziemy. Gdyby jakaś książka aspirowała do tego, żeby być takim alpgorytmem i niezawodną receptą na wychowywanie – wszystko jedno – szczęśliwego czy nieszczęśliwego dziecka, to należałoby zmykać, gdzie pieprz rośnie i takiej książki nie kupować. Na szczęście w tej jest dużo więcej treści wartościowych, które sprawiają, że lepiej nie uciekać.

A czego można się z niej dowiedzieć?

- To jest książka dla dosyć uważnych i refleksyjnych rodziców. Jeśli ktoś lubi sobie często zadawać pytanie: dlaczego? A dlaczego mam postępować tak, a nie inaczej? A dlaczego zachowanie A jest zachowaniem niefortunnym, niedobrym, a zachowanie B jest jak najbardziej rekomendowane? Mnóstwo albo pełnych odpowiedzi, albo informacji, czasami drobnych, ale umożliwiających sformułowanie odpowiedzi na te pytania ta książka przedstawia. Myślę, że w tym głównie tkwi jej wartość. Nie w gotowych wskazówkach co robić, a czego nie robić, ile w rozumnym wywodzie, pozwalającym uprzytomnić sobie, co tak naprawdę się dzieje, kiedy wychowujemy człowieka.

Geny tylko po części kształtują przyszłego człowieka, olbrzymie znaczenie ma również to, w jakim środowisku on dorasta.

- Naturalnie. Gdyby zresztą tylko geny miały przesądzać o tym, kim się stajemy, to jakiekolwiek książki dotyczące wychowania byłyby bez sensu. Autor używa bardzo pięknych porównań. Mówi, że z jednaj strony ważne jest ziarenko, to nasionko, z którego coś ma wyrosnąć, a z drugiej strony - gleba. A więc znaczenie mają biologiczne predyspozycje, na które wpływu nie mamy, albo mamy w bardzo ograniczonym stopniu, na przykład sposób odżywiania się kobiety w ciąży czy tryb jej życia. Ale ważne jest też to, na co wpływ możemy mieć, jeśli tylko zadamy sobie trochę trudu, żeby być rodzicem myślącym, rodzicem refleksyjnym. Sama konkluzja tych dwóch głównych czynników rozwoju nie jest niczym nowym. Od setek lat trwa dyskusja „Nature or Nuture” czyli natura czy wychowanie, a XX wiek udzielił zdecydowanej odpowiedzi - i jedno, i drugie. W tej chwili właściwie stawiane pytanie to pytanie w jakim stopniu biologia odpowiada za coś w naszym stawaniu się człowiekiem, a w jakim stopniu wychowanie. Medina bardzo słusznie mówi, że te wpływy rozkładają się mniej więcej pół na pół. W zależności od sfery człowieka udział biologii czy wychowania może być większy lub mniejszy. Jednak żeby mieć do czynienia z w pełni udanym, świetnie rozwiniętym człowiekiem, potrzebne są zarówno dobre predyspozycje biologiczne, jak i dobre warunki oraz środowisko, w którym ten człowiek wzrasta. 

Autor nie rozpieszcza rodziców – zaznacza na wstępie, że przed nimi ciężka praca.

- A pewnie! Najprościej jest założyć, że „natura tak chciała”, albo „bóg tak chciał” – tu można wybrać co kto woli. Mamy określone biologiczne predyspozycje i nic nie da się z tym zrobić. Proszę zobaczyć jakie wygodne jest dla rodziców takie założenie. Dzieciak czegoś nie robi – cóż, to biologia mu na to nie pozwala, więc ja, jako rodzic nie mogę w to ingerować! Można wyjśc też z założenia, że środowisko nas kształtuje, ale tylko w ciągu pierwszych kilku lat naszego życia. W związku z czym ja, dorosły nie mogę się już zmienić. Jestem rodzicem raptownym i niecierpliwym – a trudno, taka się ukształtowałam. Proszę zobaczyć jaka to wygodna postawa. Nie wymaga od nas rodziców żadnej pracy nad sobą. Tak być nie powinno.

To co bardzo podoba mi się w tej książce i za co jestem autorowi naprawdę wdzięczna, to to że rozbija w pył wiele absolutnie fałszywych, ale bardzo utrwalonych wśród ludzi przekonań. Na przykład przekonanie o tym, że w ciągu kilku pierwszych lat życia przesądza się to jaki będzie człowiek - nieprawda, także my dorośli możemy w sobie coś pozmieniać. Czy przekonanie o tym, że w trosce o dobry rozwój mojego dziecka w przyszłości, już w początkach ciąży powinnam do płodu przekazywać jak najwięcej bodźców ze świata zewnętrznego - a zapachy, a dźwięki, a określony dotyk, bo wtedy mózg tego mojego dziecka będzie się wspaniale rozwijał. To są bzdury, na które nie ma najmniejszego naukowego dowodu i Medina to potwierdza. Rozbija w pył także takie domniemane cudowne efekty, jak na przykład efekt Mozarta. Proszę pomyśleć ile osób dało sobie wmówić to, że eksponując dzieci na oddziaływanie muzyki klasycznej, a już szczególnie muzyki Mozarta, stymulują jednocześnie ich mózgi?

John Medina nie tylko rozprawia się z mitami, ale podpowiada rozwiązania, które dla rodziców nie są oczywiste. Mówi np. o tym, że chcąc okiełznać emocje dziecka, należy okazać empatię…

- Błędem, który bardzo często popełniamy, wychowując dzieci jest wychodzenie z założenia, że dziecko nie może sobie pozwalać na okazywanie emocji, bo – „co mnie tutaj szczeniak będzie histeryzował swoim rykiem, albo innym typotem malutkich nóżek”. A przecież tak naprawdę emocje to najnormalniejszy w świecie, pełnoprawny kawałek naszej psychiki i u dziecka mają one określoną charakterystykę. Są gwałtowne, są bardzo silne, są niedostosowane do sytuacji. Nie można oczekiwać, że jakikolwiek autor, nie wiadomo jak mądrej książki da rodzicom szereg wskazówek, postępowanie zgodnie z którymi pozwoli im panować nad emocjami u dzieciak 3 czy 5 letniego. To jest fizycznie nimożliwe. Stąd apel autora o empatię w stosunku do dziecka, w stosunku to tego, jak dziecko przeżywa ten świat, na co w określonych sytuacjach zwraca poznawczo uwagę i co przeżywa. To postawa pełna szacunku wobec dziecka. Nie mylić z nadmierną pobłażliwością i rozpuszczaniem!

Dziecko jest więc małym człowiekiem, który po prostu nie do końca radzi sobie ze swoimi emocjami?

- Ze swoimi emocjami to my sobie nie do końca radzimy. Dziecko jest dopiero na początku drogi uczenia się tego. To procesy z natury swojej trudno poddające się kontroli, ze względu na ich specyficzne biologiczne uwarunkowanie. Kieruje nimi autonomiczny układ nerwowy, a on nie zależy od naszej woli i świadomości.

Co jest niezwykłego w tej książce? Dlaczego warto ją polecić?

- Ta książka jest rezultatem połączenia, z jednej strony dobrej współczesnej wiedzy dotyczącej biologii mózgu, z drugiej zaś dwukrotnego ojcostwa. I dopiero to połączenie teorii z praktyką daje gwarancję sukcesu. Bo Medina to nie tylko naukowiec, ale również rodzic, który w wielu sytuacjach nie wie jak postąpić, nie radzi sobie, próbuje korzystać ze swojej wiedzy, ale czasami też postępuje metodą prób i błędów, i dzięki temu dochodzi do dobrych rozwiązań. To też jest bardzo cenna strona tej książki.

Nie chciałabym sobie pozwolić na zapomnienie o jeszcze jednym aspekcie. Medina ma cudowne poczucie humoru, powiedziałabym takie brytyjskie w swojej naturze, nie amerykański. To w moich ustach bardzo duży komplement.